Cesarskie cięcie. Jak poród naturalny zmienia się w operacyjny.

by - wtorek, listopada 15, 2016


Panicznie bałam się porodu. Gdy lekarz oznajmił, że rodzę bo skurcze są regularne, przeszłam na porodówkę. Wszyscy myśleli, że książę wyjdzie wcześniej niż raczył nas zaszczycić swoją obecnością. Niestety po godzinie musiałam przejść na tymczasową salę, ponieważ akcja się wstrzymała. 

Po czterech godzinach, z minuty na minutę myślałam, że nie wstanę z łóżka. Powiadomiłam lekarza i czekałam na badanie. Z racji, że gabinet był zajęty jakiś młody lekarz wziął nas na USG, na którym okazało się, że syn ma za mało wód płodowych, przyszedł mój lekarz i podjął decyzję.
- nie ma na co czekać, wywołujemy poród!

Przerażona słysząc, że moje dziecko nie ma w czym pływać, czułam, że zaczyna dziać się coś nie dobrego. Przeszłam na sale porodową, która już na mnie czekała.


Lekarz przebił pęcherz płodowy, czułam, że wód było nie wiele. Na ból nie pomagało mi nic, męczyłam się parę godzin bez postępu, nie czując ruchów syna. Dostałam lek, który spowolnił całą akcję, ale na godzinę mogłam zamknąć oczy. W międzyczasie KTG wydawało jakieś nie znane mi dźwięki. Położna przychodziła, patrzyła chwilę i odchodziła, aż w końcu przyszedł ten młody lekarz od USG, informując, że podadzą mi okscytocyne, aby poród ruszył. 


Gdy powoli podłączali mi ten bolesny specyfik, na wywołanie silnych skurczy, zjawił się mój lekarz, pytając czy już zaczęli podawać mi panią oxy ( gdyby tak było cięcie nie było by możliwe). On już wiedział, że KTG pokazuję nieprawidłowości w tętnie syna. Patrzył na mnie jak wije się z bólu, pomyślał i powiedział.

- nie nie czekamy, zrobimy cięcie cesarskie.

Pokiwałam tylko potwierdzająco głową, wtedy nie potrafiłam myśleć, miałam pustkę w głowie.


Przewieźli mnie na sale operacyjną, widziałam w oddali mamę i swojego męża na ciemnym korytarzu, to była noc. Wiedziałam tyle, że mojemu dziecku grozi niedotlenienie i musi się urodził jak najszybciej.

Lekarze robili co mogli i tak w 3 minuty, mój syn pojawił się na świecie, cały i zdrowy. A ja nie mogłam oderwać od Niego wzroku.

Chyba każda przyszła mama, ma świadomość czym grozi niedotlenienie dziecko i jak istotną rolę, grają wody płodowe. Gdybym wtedy nie miała swojego lekarza na oddziale, który mnie przyjmował i po którego, zadzwonili w nocy, że z moim dzieckiem coś się dzieje, prawdopodobnie męczyłabym się dalej w bólach, a mój syn byłby zapewne kaleką.





Polecane posty

10 komentarze

  1. Miałam dwie cesarki, jedną z bólami porodowymi. Ciekawe doświadczenie :) Zapraszam do nas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Strach się bać, co by mogło być. Ale najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tym co w trakcie słyszałam w mediach, słowa - za mało wód płodowych, wywołały u mnie ciarki.
      To szczęście, że dobrze się skończyło.

      Usuń
  3. Moj porod wygladal podobnie. Dwa dni w sumie rodzilam i nic, ale potraktowali mnie okropnie. W drugiej dobie ponownie staralam sie i walczylam o ten naturalny porod przez 8h i kiedy czulam, ze cos jest nie tak, poprosilam o cc, a lekarz sie wypial i zignorowal mnie...
    Cudowne dzieciatko, kochana!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co i co dalej? Jest na blogu, to przeczytam, jestem ciekawa finału. Dziękuję to mój słodki synek ♡

      Usuń
  4. Brawo dla Ciebie! Sama na razie nie mam dzieci, ale wiem że poród to będzie jeden z bardziej stresujących sytuacji :( dekorujchwile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałaś ogromne szczęście, Ty i Twój synek! Ja też miałam cc, ale w bólach po oxy leżałam cały dzień, czekając aż 4 panie przede mną urodzą :) Nie było przy mnie męża, nikogo... Na szczęście pani doktor podjęła dobrą decyzję i z perspektywy czasu cieszę się, że tak to się skończyło. Chociaż na początku decyzja o cc była dla mnie wstrząsająca, długo nie mogłam do siebie dojść. Koniec końców najważniejsze, że mamy zdrowe dzieciorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, najważniejsze, że dzieci mamy zdrowe. Z biegiem czasu to się zaciera w pamięci.

      Usuń
  6. Ach dobrze to rozumiem... też były i kulki spadki tętna i groziło niedotlenienie. Co ja wtedy przeżyłam. Ból po oxy niemilosierny. Mówili że jak nie ruszy w ciągu paru godzin będą ciąć, ale ruszyło i urodziłam naturalnie. Jestem świadoma jak wiele miałam szczęścia że córci nic nie jest. Wiem że niewiele brakowało by skończyło się źle, bo wszyscy ciągle zwlekali.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podobał Ci się wpis, poprawiłam Ci humor powiedz mi o tym i udostępnij go świat!