Mama w domu - nie leży i nie pachnie, tylko pracuje! Czyli blogerki parentingowe w akcji.

by - poniedziałek, marca 20, 2017

Mama w domu nie leży i nie pachnie, tylko pracuje


"Mama w domu - nie leży i nie pachnie, tylko pracuje!" to tytuł akcji, której pomysłodawcą jestem Ja - Mama Dwójki. Powstała ona, po tym jak przeczytałam wpis na blogu u Beaty z bloga www.arbuziaki.pl 

DZIEŃ Z ŻYCIA BLOGERKI PARENTINGOWEJ- O TYM JAK LEŻĘ I PACHNĘ.SERIO!

Ten wpis stał się dla mnie inspiracją. Pomyślałam, że fajnie będzie przeczytać o tym jak inne matki, zmagają się z codziennością. Poczuć, że inne mają podobnie, a tym samym uświadomić całej reszcie społeczeństwa, że my mamy, które siedzimy w domu, także wykonujemy pewny rodzaj pracy. Pracy za którą nam nikt nie płaci. Tylko postrzega przez pryzmat powiedzenia " Leżę i pachnę". 



14.03.2014 Wtorek

6:33 - Słyszę, jak Junior pakuje się nam do łóżka. Obok śpi jeszcze Majka, która na szturchnięcie brata się budzi. Maja wstaje, wychodzi z łóżka, po czym puka mnie, abym wstała i zrobiła mleko. Widzę, że Junior kima dalej. Uciszam entuzjazm córki, aby go nie obudziła i daje jej mleko. Parę razy czuje jak butelka wypada mi z ręki, bo zapadam w sen.

7:01 - Maja budzi mnie, bo chcę ciasteczko. Wstaje daje jej biszkopta, sama zjadłam jednego i dalej idę drzemać. Taka ze mnie zła matka, że nie wstanę od razu, bo nie mam siły, a sen przybija mnie do łóżka. Jednym okiem co jakiś czas kontroluje gdzie znajduje się Maja. Jak zawsze buszuje na ławie, oglądając kwiatki na parapecie. Ściągam ją, kładę się obok Juniora, walcząc z opadającymi powiekami.

7:34 - Junior się budzi, więc postanawiam ruszyć dupsko.

7:40 - Szykuje rzeczy dla dzieci, w co je ubrać. Biorę w obroty Majkę, pieluchy i te sprawy. Czasem idzie gładko, czasem toczę z nią walkę. Zabieram się za Juniora, ten już bez pieluch. Dzisiaj dał się ubrać od razu. Ale ma swoje fochy, gdzie protestuje i ubieram go po śniadaniu.

8:00 - Z ciężką głową wychodzę z Mają do kuchni. Junior zostaje w pokoju i tańczy. Zabieram się za zrobienie kakaa dla niego. Majka wręcza mi piloty, daje buziaka i czeka na swoją bajkę. Włączam tv. Mogę w spokoju robić śniadanie. Dokładnie 3 śniadania. Dla siebie, Mai i Juniora oddzielnie.

8:15 - Maja zjada swoje śniadanie bez problemu. Dawid z wielkimi oporami siada do płatków, które zjada tylko w połowie.

8:30 - Wynoszę łóżeczko Mai do innego pokoju. Wieszam huśtawkę, o którą prosi Junior. Sadzam go w niej, na co Majka reaguje płaczem. Uspokajam ją z jakieś 5 minut. Proponuję mycie zębów i reszty. Zadowolona myje je sama, nie mam szans, abym to, ja jej umyła kiełki, w międzyczasie bujam Dawida. Biorę się za mycie włosów, Majka zajmuje się umywalką, puszcza sobie wodę z wielką radością. Ja zwisam nad wanną, szybko i energicznie kończę mycie głowy.

9:00 - Proszę Juniora, aby ustąpił miejsca siostrze na huśtawce. Sadzam Majkę. Mam chwilę by ogarnąć pokój. Robię łóżko, lecę zrobić sobie jeszcze kanapkę. Majka zasypia. Biorę ja w ramiona, ściągam huśtawkę, odkładam na miejsce. Chodzę jeszcze chwilę i bujam się z nią. Odkładam, na palcach wychodzę z pokoju.

9:40 - Ściągam pranie z suszarki. Daje Dawidowi kaszkę, bo wcześniej pogardził śniadaniem. Przerywam ściąganie, bo znudziło mu się jedzenie i muszę go karmić. Słyszę chyba 15 razy mama zanim skończy jeść. Kończę zwijanie prania. Przygotowuje obiad dla dzieci, czasem też dla nas. Włączam pranie. Sprawdzam kilka razy, czemu Dawid marudzi. Pomagam mu jak tego potrzebuje. Uspokajam kiedy wpada w histerie. Budzi się Majka. Przewijam, robię mleko, podaję. Upomina i ściągam ją ze stołu. Biegam z Dawidem do WC. Proszę ciągle by czegoś nie robili. Zabieram kubek z piciem, który Majka znalazła. Przedstawiam kuchnie Mai w inne miejsce, bo notorycznie na nią wchodzi i sięga TV. Młody rzuca zabawkami, bo coś mu nie gra. Biją się o sok w kartoniku, każde dostało swój, ale Maja zapomniała gdzie go zostawiła. Podaję jej. Rozlewają soki na ławie. Wycieram ten bajzel.

13:15 - Składam pranie. Kilka razy rozwala je Junior, który udaje, że się pod nim chowa. Majka kilka razy chce mi pomóc i odłożyć pranie do szafki, po czym je rozwala i składam je za każdym razem. Dziękując w końcu za pomoc. Udaje mi się je schować.

13:30 - Robię obiad dla dzieci. W międzyczasie wyciągam naczynia ze zmywarki, przerywam. Zamykam wszystkie szafki, które otwiera Maja. Chowam to co zdążyła wyciągnąć. Włączam im bajki lub muzykę, by mieć chwilowy spokój. Podaję Mai obiad, która sama je, ale Juniora muszę karmić. Dzieci kończą jeść. Ja zbieram się za obiad dla siebie, coś na szybko. Wychodzę do sklepu, gdy babcia idzie na popołudniu, rano załatwiam zakupy.

15:00 - Wracam. Atakuje mnie Maja, a raczej zawartość siatek. Biegnie Dawid. Wspólnie wypakowują zakupy. Chowam towar do lodówki. Resztę tam gdzie ich miejsce. Upominam po raz enty, aby Junior nie wyżywał się na Mai. Ocieram jej lub jego łzy. Interweniuje kiedy trzeba. Bawię się z nimi. Wygłupiam. Sprzątam zabawki. Jadę odkurzaczem podłogi. Latam z mopem. Upominam dzieci, aby nie chodziły po mokrym. Nie zaglądały do wiadra z wodą, ani nie wkładały tam rąk, zafascynowane pianą.

17:00 - Czas na deser. Ten akurat dzieci jedzą same. Robię sobie kawę. Biorę do mycia Majkę. Pakuje naczynia do zmywarki, wpierw wyciągając to czego nie zdążyłam zrobić wcześniej. Ogarniam pokój, sprzątam zabawki. Wieszam pranie.

18:00 - Szykuje dzieci do kąpieli. Czasem robię to później, gdy mojej mamie myje i układam włosy. Kąpiel dzieci mają razem. Myje obu. Wyciągam Maje, ubieram. Wracam po Dawida.

19:00 - Zabieram się za robienie łóżek. Kolacje.

20:00 - Zgarniam dzieciaki do pokoju. Daje witaminy. Robię Juniorowi kakao, choć częściej robi to za mnie tata. Robię mleko dla Mai. Zamykam pokój. Daje jej mleko. Gasze światło, dzieciaki się kładą. Czekam aż zasną.

21:15 - Przy dobrych wiatrach, wychodzę z całym bagażem do mycia. Butelki, kubki itp. Ogarniam kuchnie. Myje bagaż dziecięcych naczyń. Szykuje wodę na mleko do podgrzewacza. Robię picie na rano dla obu. Zanim pójdę spać, robię coś dla siebie. Piszę post na bloga, czytam książkę. Zaglądam na fb. Robię sobie jeszcze jeść.

Około 23 czasem później, kładę się spać. Ale to nie koniec mojej pracy. W nocy wstaje do Mai. Gdy smoczek nie daje rady, biorę do siebie do łóżka. Kilka razy potem uspokajam ją swoim dotykiem. Wstaje gdy Junior chce siku, albo wstaje by go przebrać bo zrobił pod siebie. Ogarniam wtedy jego łóżko także. Gdy ma złe sny, wyskakuje by go uspokoić, podać pieluszkę.

Do takiego dziennego rozkładu dochodzi morze łez, histerii, próśb. Spełnianie zachcianek. Pójście na kompromis. Okiełzanie buntu. Wyjście na spacer gdy mąż jest wcześniej w domu lub w weekend. Załatwienie pewnych spraw, wizyty u lekarza.

***

Postanowiłam zaprosić do akcji wraz z Beatą, kilka mam blogerek, aby każda z nich napisała swoją " kartkę z kalendarza". Oto autorki i ich blogi, które podjęły się udziału w akcji.



Jeżeli podoba Ci się pomysł akcji, będziemy bardzo wdzięczne za udostępnienie naszych "kartek w kalendarza". Pragniemy uświadomić wszystkim, że siedzenie w domu z dzieckiem /dziećmi, jest także formą pracy. Pracy na więcej niż cały etat bo 24 na dobę, siedem dni w  tygodniu. Chcemy, aby nikt nam już nie mówił, że nam się nudzi. Że macierzyństwo to sama radość. Przyjemność siedzenia w domu, bez wysiłku fizycznego czy psychicznego. Odwalamy kawał wielkiej roboty i pragniemy tylko, aby postrzegać nas za to co robimy siedząc w domu. Wbrew pozorom, nie leżymy, nie pachniemy. Jesteśmy w biegu i często zamiast pachnieć, pachniemy, ale nieprzyjemnie, nie mówiąc, że brzydko ;) Padamy ze zmęczenia, ale rano wstajemy. Choć może się walić i palić, my działamy. Każdego dnia, od rana do nocy.




Przedstawiamy łącznie, siedemnaście  matek, siedemnaście historii z dnia codziennego. Siedemnaście modeli zajmowania się domem i dziećmi. Siedemnaście różnych myśli i spostrzeżeń. Wielkie dzięki Dziewczyny! Dla każdej z Was, za zaangażowanie się w akcje. Jestem pod wielkim wrażeniem! 
Beata dziękuję za współpracę! 
_________________________________________

Jeżeli wpis Ci się podobał, podzielasz moje zdanie, a może Cię rozbawiłam? Będzie mi ogromnie miło jeżeli udostępnisz post na fb, polubisz wpis, a jeszcze milej jak polubisz fanpage bloga na facebook'u.


Polecane posty

20 komentarze

  1. No z tym praniem mam tak samo, jak mi moja córcia pomaga składać :) Nie wiem jak bym ogarnęła wszystko z dwójką, skoro teraz z jedną tyle roboty i tak mało czasu dla siebie!
    Dzięki za zaproszenie do akcji - fajnie było podzielić się swoją codziennością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję :) będę nadrabiać wasze wpisy. Dzisiaj nie mam niestety do tego głowy :) Też mi się tak wydawało, że nie dam rady. Owszem na początku było mi przez rok bardzo ciężko. Teraz jest lepiej :) chodź z czasem bywa kiepsko.

      Usuń
  2. Ja się cieszę, że mała chodzi już do przedszkola i jednak przez pół dnia mogę nadrobić wszystko :) Dziękuję za zaproszenie do akcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to tak. Nie ma takiego urwania głowy :)

      Usuń
  3. Anetka- dzięki również! Wspaniały pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie jest podobna sytuacja.Jestem mamą "siedzacą"Mlody ma prawie 2 latka a nie przsspal spokojnie ani jednej nocy! Ja również.Dzis np.pobudka 4.13 i...koniec.Dodam że jest dość wymagającym dzieckiwm.Muszę stawać na głowie żeby go czymś zając bo strasznie szybko się nudzi. Jestem z nim 24godz/h w trakcie czego musze ogarnąć całą chałupę,zrobić pranie, ugotować obiad.I tu kolejna przeprawa-młody jest niejadkiem.Zdarza się że niewielką ilość zupy siorbie pół godziny.Oczywiście zdąży wystygnąć więc muszę ją podgrzać i batalia zaczyna sie od nowa. Nieraz bywa naprawdę ciężko.Padam na twarz ze zmęczenia.A jeszcze zaczyna się u młodego okres gdzie wszystko jest na NIE.Lecę na samej kawie żeby jako tako funkcjonować. No ale oczywiśćie czym jestem zmęczona skoro siedzę calymi dniami w domu.Tak słyszałam nawet od koleżanek-fakt-bezdzietnych.Ale mimo wszystko myślałam że "baba""babę"zrozumie...Cóż,mimo tego że nie pracuję zawodowo i nie zarabiam miliona monet to ciągnę kilka fuch jednocześnie nieodpłatnie. Dlatego rozumiem co czują mamy w podobnej sytuacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta akcja ma na celu pokazać też innym mamom, że nie tylko one mają ciężko. Że każda z nas ma intensywne macierzyństwo, choć z pozoru wydaje się, że jest inaczej.

      Usuń
  5. Dziewczyny Drogie!
    Męczy mnie czytanie Waszych użalań się nad sobą. Czy wszystkie obowiązki typu pranie, prasowanie, gotowanie, zakupy etc robią tylko matki "siedzące" w domach?
    Czy ja, jako matka pracująca jestem zwolniona z obowiązków domowych?? Otóż nie! Poza tymi wszystkimi zadaniami, które tak skwapliwie wymieniacie, a które RÓWNIEŻ wykonuję, pracuję zawodowo, co zajmuje mi z dojazdami 9 godzin dziennie. I nie narzekam, że musiałam pranie zrobić! Musiałam, bo moje dzieci również się brudzą. Nie robię z siebie bohaterki, że poodkurzać musiałam, żeby moja alergiczka nie zakichała się na amen. Dziewczynki moje Kochane, trochę więcej samokrytycyzmu. Każdy ma jakieś obowiązki, a kobieta w momencie porodu nie staje się wyłącznie matką. Zachowuje swoje wszystkie dotychczasowe funkcje: jest pracownikiem, koleżanką, żoną etc. Nie żądajmy więc od społeczeństwa medali za bycie mamą. To po prostu funkcja dodatkowa. Być może najważniejsza, ale naprawdę nie jedyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga nikt się nie użala nad sobą. Uświadamiamy tylko, że matki które nie pracują, się nie obijaja! Jako matka pracująca owszem musisz zająć się domem, ale nie tym wszystkim z czym my zmagamy się na codzień. Wychodzisz do pracy i zostawiasz cały domowy bajzel wraz z dziećmi. Nie zrozumiałeś sensu naszej akcji :)

      Usuń
    2. Zrozumiałam sens akcji. Zapewniam Cię, że nie zostawiam, jak to byłaś uprzejma ująć BAJZLU. Właśnie dlatego, że zamiast upuszczać parę w gwizdek i użalać się, jaka to jestem zapracowana, po prostu....pracuję. Zarówno w pracy, jak i w domu. Nigdy nie mówiłam, że Mamy wychowujące dzieci "siedzą", ale nigdy też nie przyszłoby mi głowy, żeby z normalnych, domowych czynności robić bohaterstwo. Ot, praca, jak praca, musimy ją wykonywać i już.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. O ja!!! świetny, świetny i jeszcze raz świetny post! chyba " zerżnę pomysl" na wpis 😁
    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam wrażenie, że to pranie to się nigdy nie kończy, a moi domownicy uważają, że samo się robi :D Bardzo fajna akcja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. My dopiero po moim pójściu do szpitala zauważyliśmy jaki kawał roboty odwalałam w domu. A to jeszcze zanim się pojawiła córcia! Nagle gdy zabrakło osoby robiącej pranie, sprzątającej, robiącej obiad itp. okazało się, że nie oglądałam tv cały dzień. A teraz mimo iż Julka dużo śpi to ciągle mam coś robić. To dopiero początek a ja już zapominam o drzemce czy zjedzeniu czegoś porządnego.

    Ale intensywne dni to chyba codzienność dla każdej mamy. I tak jestem przeszczęśliwa, że będę mogła przez najbliższe miesiące zajmować się Julką i domem.

    OdpowiedzUsuń
  10. fajna akcja :) heh... najwięcej o tych mamach co w domu siedzą, nic nie robią tylko pachną plotą tatusiowie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. dobry dzień z kalendarza :)))
    te wszystkie detale, jakbym widziała siebie w akcji :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podobał Ci się wpis, poprawiłam Ci humor powiedz mi o tym i udostępnij go świat!